Alleluja! Właśnie wydałem swoją pierwszą powieść.
Chwalmy Pana bo w moim mniemaniu to prawdziwy cud, że dałem radę poukładać te porozbijane kawałki mojego życia.
Powinienem teraz wychwalać własne dzieło. Wmawiać wam jak ta powieść jest wyjątkowa i cudowna.
Mówiąc, że jest to historia wielkiej miłości wielu powie: Nuda i oklepany temat.
Dlatego zdradzę wam sekret.
Główne postacie są nasiąknięte moim bólem. Zaciekawiłem?
Wiem, że tak bo w tych czasach lubimy czytać o cierpieniu innych. Współczujemy lub utożsamiamy się z bólem bohaterów
widząc w nich własne odbicie.
Wiele lat temu byłem w życiowym dołku, a co za tym idzie byłem osobą rozdartą pomiędzy tą która chciałaby odejść z tego
świata, a tą, która pragnie żyć jak najdłużej. Tą która chce zniknąć i tą, która dla miłości zrobi wszytko.
Cała ta historia będzie składała się z dwudziestu tomów oraz kilku innych, nieco odbiegających od głównej
linii fabularnej książek.
Nie dam sobie uciąć ręki, że książka wam się spodoba. Póki co mi się przydaje, a z kikutem było by ciężko wstukiwać
literki w klawiaturę.
Jednakże jeśli schody prowadzące do piekła was nie przerażają, to zapraszam do zrobienia pierwszego kroku.
Tylko nie zapomnijcie, aby patrzeć za siebie, bo gdy staniecie na tych schodach to ja zawsze będę czyhał na to, aby was
wszystkich z nich zrzucić.